Lato - stawy
Nowy Rok 2016
Nordic - Działkowa
Dzień Pracownika Socjalnego
Wycieczka do Wrocławia
Na polanie
Nordic listopadowy
Rajd rowerowy
Podsumowanie projektu
Rajd do ZOO

Turystyka

Rowerami w upał

dwcho włącz . Opublikowano w Turystyka

   Upał daje się we znaki, codziennie goręcej, w mediach ostrzegają, by unikać intensywnego słońca, więc raczej, jeśli nie musimy, nie wychodzić z domu. Ale ranki są rześkie, temperatura nie za wysoka, jest bardzo przyjemnie, można wykorzystać chwile, póki nie będzie bardzo gorąco. Wybrałyśmy więc rowery. Wyruszamy przed ósmą rano, jedziemy wokół naszego jeziora. Jest tu mnóstwo zieleni, spokój, wieje lekki wiaterek. Wita nas odpoczywająca w cieniu rodzina łabędzi, nie widać dzików, choć trzeba uważać, one też lubią odpoczywać rodzinnie w cieniu. Postój na polanie i pora do domu, schronić się przed rosnącą temperaturą.

  Następnego dnia rano jedziemy nad Maltę. Mało ludzi, trochę biegających, rowerzystów. Woda srebrzy się w słońcu, niebo błękitne, fontanna rozpryskuje krople wody, kaczki wylegują się na brzegu. Mogłoby tak zostać, ale wkrótce znów zacznie prażyć. Dostrzegamy nową atrakcję: huśtawkę wodną, która mieści się w Bula Parku - sprezentowana przez Aquanet, dla wszystkich miłośników dobrej zabawy z okazji 150-lecia istnienia w Poznaniu nowoczesnych wodociągów. Huśtać mogą się jednocześnie dwie osoby, bezpośrednio pod wodospadem wody, ale gdy się do niego zbliżają, ściana wody znika. Z huśtawki akurat korzysta kilkoro dzieci, huśtając się i starając uniknąć pryskającej z góry wody. Są mokrzy, roześmiani, pytają, czy mają ustąpić nam miejsca, byśmy skorzystały z huśtawkowego "prysznica". Ale nie decydujemy się, ale odpoczywamy chwilę obok, na grającej ławce. Pora wracać. To czwarta wyprawa w tym tygodniu. Pozdrawiamy spacerowiczów, rowerzystów i wszystkich, którzy lubią aktywny wypoczynek. 

DW

rowery8 2 rowery8 4 rowery8 1

Derweze – wrota piekieł

MT00 włącz . Opublikowano w Turystyka

   Starożytni Grecy wierzyli, że wejście do podziemi znajdowało się gdzieś w Turcji. Dante odkrył je na obrzeżach Florencji. A ja wrota do piekieł znalazłem w Turkmenistanie – ogłosił dziennikarz amerykańskiego magazynu podróżniczego „Condé Nast Traveler”. To płonąca dziura w ziemi w małej wiosce Derweze, która znajduje się na środku pustyni Kara-kum. Wystrzeliwujące z wnętrza ziemi płomienie, buchające w twarz opary gorąca, a także unoszący się wokół zapach gazu – to wszystko potęguje wrażenie, że stoi się u wrót diabelskiego podziemnego świata. Zwłaszcza że w promieniu kilkuset metrów od krateru nie ma żadnego miasta, a wokół rozciągają się jedynie ogromne połacie ciemnej pustyni.

   Te płomienie wcale nie są wynikiem działalności natury, ale błędu człowieka. Popełnili go sowieccy inżynierowie w 1971 roku podczas poszukiwań ropy i gazu na pustyni Kara-kum. Początkowo myśleli, że znaleźli zasobne pole naftowe. Wkrótce ziemia pod odwiertem zaczęła się zapadać, tworząc ogromną dziurę o średnicy 70 m i głębokości 25 m. Jama pochłonęła cały sprzęt z terenu wierceń i obozy pracujących tam osób. Co więcej, zaczął się z niej ulatniać trujący metan w sporych ilościach. Było go tak wiele, że zagrażał bezpieczeństwu ludzi, dlatego geolodzy postanowili gaz podpalić. I tak powstała płonąca dziura w ziemi. Spodziewali się, że wszystko wygaśnie w ciągu kilku dni. Przeliczyli się, bo 42 lata później ogień wciąż płonie. I nie wiadomo, jak długo jeszcze ten cenny surowiec będzie się palił. To co w Europie uchodziłoby za szczyt marnotrawstwa, tu nie wzbudza większych emocji. Bo kto zabroni bogatemu?

   Płonący krater leży w Turkmenistaniejednym z najbardziej odizolowanych krajów świata, rządzonym do niedawna przez dość szalonego dyktatora z zacięciem mesjanistycznym, a obecnie przez jego... byłego dentystę. Obu panów łączy twarda ręka w stosunku do potencjalnych oponentów.

   Miejsce odwiedzają setki turystów, których przyciąga opowieść o otwartych wrotach do piekła. W świetle dnia krater nie robi wrażenia: wygląda jak dziura w pustyni. Dopiero jego światło i blask po zmierzchu rozbudzają wyobraźnię. Ci, którzy odważyli się podejść bliżej, twierdzą, że miejsce przypomina otwarty piec. W dziurze widoczne są płomienie i wrzące błoto. A sam krater widać z kilku kilometrów.

MT

Derweze-2 Derweze-3 Derveze-1 Derweze-4

Brama Poznania

dwcho włącz . Opublikowano w Turystyka

   Brama Poznania to świetne miejsce na wycieczkę w upalny, lipcowy dzień. Uczestnicy Klubów Młodych Duchem oraz Miejsko-Gminnego Ośrodka Wsparcia w Swarzędzu wybrali się na Ostrów Tumski, do Bramy Poznania.

   Brama Poznania - ICHOT (Interaktywne Centrum Historii Ostrowa Tumskiego), to pierwsze w Polsce centrum interpretacji dziedzictwa, otwarte w Poznaniu 4 maja 2014 r.. Znajduje się na Śródce w pobliżu mostu Biskupa Jordana, jest połączona z Ostrowem Tumskim kładką przebiegającą nad Cybiną do zachodniego, zachowanego przyczółka Śluzy Katedralnej. ICHOT to przedzielony na pół budynek zawieszony nad brzegiem rzeki,  połączony z drugą jego częścią oszklonym przejściem, w którym widać z różnych poziomów poznańską Katedrę.

   Interaktywne Centrum dzięki nowoczesnej ekspozycji przenosi zwiedzających do początków naszego państwa, śledzimy wydarzenia następnych wieków, poznajemy najważniejsze odkrycia archeologiczne. Zwiedzanie obejmuje dwa etapy: multimedialny w głównym budynku Bramy i realny na Ostrowie Tumskim. Zwiedzamy z audioprzewodnikiem, a towarzyszy temu gra świateł, barw, symboli. Oglądamy zabytki, przesuwamy obrazy na monitorach dotykiem ręki, słuchamy fragmentów Psałterza, kroniki Jana Długosza, muzyki, wchodzimy na taras widokowy, skąd rozciąga się panorama na wszystkie strony miasta.

   Brama Poznania jest miejscem opowiadającym, za pomocą ekspozycji oraz realizowanej oferty programowej, o losach Ostrowa Tumskiego i jego znaczeniu dla tożsamości współczesnych Polaków. Pełni - zgodnie z założeniem - funkcję edukacyjną  oraz przyciąga turystów na wyspę, a zwiedzanie centrum ma być wstępem do pobytu na rewitalizowanym Ostrowie Tumskim.

    Po zwiedzeniu Bramy przechodzimy kładką nad Cybiną, kierując się w stronę Katedry i dalej mostem Biskupa Jordana do Śródki. Jeszcze tylko posiłek w pobliskiej restauracji i zmęczeni wracamy do Swarzędza.

    Warto wybrać się na Wyspę Katedralną, można spacerować, wypoczywać, zwiedzać, uczestniczyć w ciekawych warsztatach, koncertach, spotkać się ze znajomymi przy kawie i nie tylko. Brama proponuje wiele atrakcji dla każdego.

DW

Brama 1 Brama 2 Brama 3 Brama 5

Wycieczka na Ligowiec

dwcho włącz . Opublikowano w Turystyka

   Wybraliśmy się na Ligowiec - zobaczyć - póki jeszcze funkcjonuje, być może w najbliższych latach lotnisko przestanie istnieć. Droga wiodła wokół naszego jeziora, mijaliśmy pięknie kwitnące kwiaty - tabliczka informuje, że są pod ścisłą kontrolą i trujące, a takie urokliwe. Dojechaliśmy do lasu i skręciliśmy  lewo, a dalej prosto do celu.

   Lotnisko w Kobylnicy, popularnie nazywane Ligowcem - od Ligi Lotniczej, która przez 6 lat po wojnie prowadziła tu szkolenia szybowcowe, działa od ponad 70 lat, jest wykorzystywane przez Aeroklub Poznański, a pojawiła się opcja przeniesienia jego siedziby do Bednarów (byłe lotnisko wojskowe posiadające betonowo-asfaltowe pas o długości 2400 m i dodatkową drogę kołowania, dające więcej możliwości organizacji lotów szkolnych, komfort i bezpieczeństwo dla pilotujących).    Lotnisko w Kobylnicy (niemiecka nazwa Rossgarten) zostało założone w 1942 r. przez Niemców, którzy trenowali tu do końca wojny na szybowcach wytwarzanych m.in.w halach Fabryki Stołów i Krzeseł A.Tabaki. Po wojnie  lotnisko przejął ośrodek szkoleniowy Ministerstwa Komunikacji udzielając gościny Aeroklubowi Poznańskiemu.
   Lotnisko ma trawiastą nawierzchnię, jest tu niewielka betonowa płyta do startu modeli, a przy torach hangary i budynki administracyjne. Teren lotniska ma kształt trójkąta, ograniczony z trzech stron 2 kilometrowymi zelektryfikowanymi liniami kolejowymi.
   Aeroklub Poznański powstał w październiku 1919 r. Inicjatorem powstania była redakcja czasopisma „Polska Flota Napowietrzna”, w 1931 r. z połączenia Aeroklubu Akademickiego i Wielkopolskiego Klubu Lotników powstał Aeroklub Poznańskiistniejący do dzisiaj. Podczas wojny piloci wywodzący się z Aeroklubu brali udział w walkach powietrznych w kampanii wrześniowej i na froncie zachodnim. W 1994 r.  na Ligowcu odbywały się Mistrzostwa Świata Samolotów Ultralekkich i Motolotni. W 2003 r. Aeroklub Poznański otrzymał imię Wandy Modlibowskiej (polska lotniczka sportowa i szybowniczka, instruktor-pilot, pilot eskadry sztabowej we wrześniu 1939 roku, żołnierz AK, uczestniczka powstania warszawskiego).

   Kolejna fajna wyprawa.

DW

Ligowiec 1 Ligowiec 2 Ligowiec 3 copy Ligowiec 4

Wyprawa na Dziewiczą Górę

dwcho włącz . Opublikowano w Turystyka

   Na sobotę zaplanowaliśmy wycieczkę na Dziewiczą Górę, 13 km od Swarzędza. Wyruszyliśmy wcześnie, bo zapowiadał się upał. Jechaliśmy przez Gruszczyn, Kobylnicę, Wierzenicę, Kicin. Ostatni odcinek prowadził przez las, najbardziej męczący, cały czas pod górkę. Było trochę ciężko, ale na górze czekał nas odpoczynek, zimne napoje, lody... Odpoczynek był, trochę czekaliśmy na otwarcie wieży, bo pracownik się spóźnił. Lodów nie było, a zimne napoje przywieźliśmy ze sobą. Ale wieża zapraszała do środka.

   Mieści się ona na szczycie Dziewiczej Góry. Jest to najwyższe wzniesienie w Puszczy Zielonce, liczy 143 m n.p.m. W 1242 r. Dziewicza Góra z przyległymi włościami na mocy fundacji Przemysła I stała się własnością cysterek z Owińsk, od nich pochodzi nazwa Dziewcza Góra, zmieniona później na Dziewiczą Górę. Jest to urozmaicony kompleks leśny, z dużymi różnicami wysokości, rosną tu sosny i wiele gatunków rodzimych drzew liściastych, bogaty świat roślin leśnych, łąkowych, stepowych i  górskich, mnóstwo gatunków roślin naczyniowych, mchów i wątrobowców. Tu stwierdzono występowanie czerwca polskiego, owada hodowanego w średniowieczu dla produkcji czerwonego barwnika. Podobno cysterki hodowały go na Dziewiczej Górze.

   W 2005 r. na szczycie góry zbudowano przeciwpożarową wieżę obserwacyjną dla Nadleśnictwa Łopuchówko. Całkowita wysokość wieży to 40 m, taras widokowy znajduje się 10 m niżej, by tam dotrzeć trzeba pokonać 172 kamienne stopnie. Co to dla nas...(uf!), chcieliśmy zobaczyć świat z góry: rozpościerała się stąd niesamowita panorama, widać wszystkie okoliczne miejscowości, wieże kościołów i inne, wysokie zabudowania, wielkie elewatory. Na Dziewiczej Górze, w Nowy Rok o godzinie 12.00 w południe odbywa się spotkanie entuzjastów wędrówek, którzy wokół wieży tańczą poloneza, śpiewają, częstują się szampanem witając kolejny Nowy Rok.

   Z wieży schodziło się zdecydowanie łatwiej. Lody były w Kicinie. Tu mieści się jeden z kościołów na Szlaku Drewnianych Kościołów, stojący na średniowiecznym grodzisku. Jednym z Kicińskich proboszczów był Jan Kochanowski, który nigdy nie pojawił się w tej miejscowości, korzystał z majątku Kicin zajmując się przekładem Psałterza. Co roku w niedzielę palmową można obejrzeć tu niezwykłe misterium Męki Pańskiej. Ostatnim przystankiem była, często odwiedzana przez nas, Wierzenica i wizyta w tutejszym pięknym, drewnianym kościółku.

   Uczestnicy  rowerowej wycieczki byli zmęczeni, ale bardzo zadowoleni. Jeżdżąc rekreacyjnie rowerami poznajemy nowe miejsca, zabytki. Dotykamy naszej historii, cieszymy się pięknem otaczającej przyrody. Zapraszamy chętnych do wspólnych wojaży.

DW

Dziewicza 1 Dziewicza 2 Dziewicza 3 Dziewicza5  

Rowerami do Tuczna

dwcho włącz . Opublikowano w Turystyka

   Pogoda sprzyjała, nie padało, nie było gorąco. Jedziemy przez Gruszczyn, Kobylnicę, Wierzenicę, Wierzonkę, w Karłowicach skręcamy na Dębogórę i potem leśną drogą do Tuczna. Tu przystanek - w małej urokliwej restauracyjce. Parasole,  ławy i ławki, komu za chłodno może usiąść w środku, miła obsługa i dobre jedzenie, do wyboru placki ziemniaczane, pierogi z różnym nadzieniem, podobnie naleśniki, napoje ciepłe i zimne z piwniczki. Po odpoczynku jedziemy do Zielonki, tu drugi przystanek Arboretum. Unikalne Arboretum Leśne (7 km od Murowanej Gośliny) jest jednym z 29 w Polsce. Powstało w 1978 r. z inicjatywy prof. dr hab. Jana Meisnera, który był wykładowcą (zajmował się  dendrometrią) i dziekanem obecnego Uniwersytetu Przyrodniczego (jest tu poświęcona jemu  tablica okolicznościowa). Arboretum składa się z dwóch części metodycznych: parku dendrologiczno-krajobrazowego i arboretum drzewostanowego. Utworzone na terenach Leśnego Zakładu Doświadczalno - Dydaktycznego Murowana Goślina. Zajmuje powierzchnię prawie 90 ha, na której zgromadzono mnóstwo gatunków oraz odmian drzew i krzewów, krajowych i obcego pochodzenia, ze szczególnym uwzględnieniem gatunków chronionych. Jest tu pięknie, perukowiec o niesamowitym kolorze ciemno-różowym, wiele odcieni zieleni, jeziorka z kwitnącymi kwiatami, ogród skalny, wszędzie tabliczki z nazwami roślin, są rzadkie odmiany wrzosów i wrzośców. Rosną tu dwa wielkie kasztanowce (420 i 330 cm obwodu) , uznane za pomniki przyrody oraz dąb o obwodzie 310 cm. Alejki swoimi nazwami upamiętniają wybitnych naukowców środowiska poznańskiego. Na terenie arboretum prowadzone są badania pracowników naukowych wydziałów: Leśnego, Ogrodniczego, Melioracji i Inżynierii Środowiska na Uniwersytecie Przyrodniczym oraz ćwiczenia terenowe studentów z kierunków Leśnictwo i Kształtowanie Terenów Zieleni. Park jest czynny przez cały rok i  zachwyca swym pięknem o każdej jego porze.

   Wracamy przez Ludwikowo, z odpoczynkiem na polanie, dalej Mielno, Wierzonkę do Swarzędza. Przejechaliśmy ponad 43 m, niektórzy musieli dojechać do domu, więc ich licznik pokazał 50 km. Super wyprawa...

DW

Tuczno 1 Tuczno 2 Tuczno 3 Tuczno 4

Wycieczka do Wrocławia

dwcho włącz . Opublikowano w Turystyka

   W czerwcową sobotę (20.06) o godz. 6.00 wyruszyliśmy z niewielkim opóźnieniem do Wrocławia. W stolicy Dolnego Śląska czekała przemiła, znajoma  przewodniczka, która towarzyszyła naszej grupie do końca pobytu w tym pięknym mieście. Zwiedzanie zaczęliśmy od Afrykarium (to był główny punkt programu). Oglądaliśmy plażę Morza Czerwonego, mieszkańców wód Nilu, przechodziliśmy 18 metrowym przezroczystym tunelem z akrylu podziwiając przepływające nad naszymi głowami płaszczki, rekiny. Były małe pingwiny, afrykańskie kotiki. Pawilon Kongo zaskakiwał egzotyczną roślinnością, mnóstwem pnączy tworzących zielone ściany, kwitnącymi kwiatami oraz różnymi gatunkami zwierząt, jak np. manaty ważące ponad pół tony, krokodyle nilowe. Afrykarium to paleta  różnych zwierząt, odmiennych ekosystemów, warunków atmosferycznych, prezentująca obraz Afryki.

   Przechodząc przez ogród zoologiczny widzieliśmy mnóstwo innych zwierząt, spozierające na nas z góry żyrafy, obojętne słonie, proszące misie brunatne, biegające wśród korzeni świnie morskie z dziwnymi uszami. Potem była chwila odpoczynku,  obiad i zwiedzanie ogrodu japońskiego. Mijaliśmy latarnie, stawy, piękną roślinność japońską z wszelkimi odcieniami zieleni, poczekalnię, herbaciarnię, oryginalny most japoński. Szkoda, że deszcz nie pozwolił dłużej zachwycać się tym urokliwym miejscem. Jeszcze spacer po starówce, oglądanie kolorowych kamieniczek, fontanny, chwila na kawę, herbatę, pożegnanie z Wrocławiem, naszą przewodniczką i do zobaczenia.

   Wycieczka była ciekawa, pełna wrażeń, Wrocław nas zauroczył. A wszystko to za sprawą naszej miłej koleżanki Emilii Wajnert, która zorganizowała wyjazd, cały czas czuwając nad jego przebiegiem i troszcząc się o wszystkich uczestników wycieczki.

DW

Afryk.1a Afryk.2 Afryk.3 Afryk.4  

Świnoujście

MT00 włącz . Opublikowano w Turystyka

   Szum fal, spokojna plaża, wolno spacerujący ludzie, w oddali widać zachodzące słońce, a Ty się nigdzie nie musisz spieszyć – brzmi to dość romantycznie? Celem wędrówki jest Stawa Młyny, czyli słynny świnoujski wiatrak. Miejsce magiczne nie tylko z powodu swojego położenia – znajduje się na kamiennym falochronie wysuniętym w morze, ale również ze względu na fakt, że jest to jedno z ulubionych miejsc zakochanych. To właśnie tam można w spokoju przysiąść po wędrówce, podziwiać piękno natury – po prostu zatrzymać się i cieszyć się chwilą.

   Dla tych, którym romantyzmu ciągle mało, dodam, że to właśnie Stawa Młyny została uznana za najbardziej romantyczne miejsce w całym regionie, w plebiscycie ogłoszonym przez Zachodniopomorską Agencję Rozwoju Turystyki. Przyjedź, przekonaj się sam i zakochaj w ... Świnoujściu.

   W Świnoujściu z roku na rok widać, jak z rzeszy wczasowiczów oddających się wyłącznie plażowemu lenistwu, coraz więcej z nich przemierza rowerowe ścieżki, wędruje licznymi, pieszymi szlakami czy próbuje swych sił w różnych formach sportów wodnych.
Na urlopie wreszcie mamy czas na to, na co często go nam brakuje w codziennym zabieganiu. Świnoujście, aktywnemu wypoczynkowi sprzyja pod wieloma względami, jak mało która polska miejscowość wypoczynkowa. Z uwagi na niezwykłe położenie geograficzne i zróżnicowane formy terenu, oferuje doskonałe warunki dla turystyki, sportu i rekreacji.
Wody Zatoki Pomorskiej – otoczone lasami rozlewiska Starej Świny – jeziorka, wysepki, plaże, płaskie leśne dukty, wysokie morenowe wzniesienia – fauna i flora okolicznych rezerwatów przyrody i Wolińskiego Parku Narodowego – warto z tego bogactwa skorzystać.

MT

Świnoujście2 Świnoujście1 Świnoujście5 Świnoujście3 Świnoujście4

 

Wakacje seniorów 2015

dwcho włącz . Opublikowano w Turystyka

Grupa 58 seniorów ze Swarzędza i okolic wyjechała w czerwcu tego roku na 10-dniowy wypoczynek nad morze do Pogorzelicy. Oprócz spacerów, codziennej gimnastyki pod okiem animatora i kąpieli słonecznych przy pięknej pogodzie, zwiedzaliśmy park miniatur i kolejek w Dziwnowie. Jechaliśmy również kolejką Retro do Trzęsacza gdzie znajdują się ruiny podmytego przez morze kościoła. Odwiedził nas pan Szymon i dwa wieczory spędziliśmy na śpiewie przy dźwiękach muzyki. Mieliśmy także ognisko z pieczonymi kiełbaskami. Wypoczęci, opaleni, zadowoleni naładowani pozytywną energią wróciliśmy szczęśliwie do swych domów.

Regina Okrzos - KMD Jaśminy

wakacje1 wakacje2 wakacje3

Wyspy Galapagos

MT00 włącz . Opublikowano w Turystyka

   Galapagos zwane inaczej Wyspami Żółwimi leżą na Oceanie Spokojnym, ponad 900 km od wybrzeża Ekwadoru. Archipelag tworzy 19 wysp oraz 107 wysepek i dużych odsłoniętych skał. Tylko pięć wysp jest zamieszkana przez ludzi. Galapagos to górzyste wyspy, pochodzenia wulkanicznego. Kilka wulkanów położonych na zachód od Wysp Żółwich nadal jest czynnych. Wyspy te narodziły się z morza i nigdy nie miały połączenia z kontynentem. Galapagos stanowią część Ekwadoru i zostały przyłączone do tego państwa w 1832 r. Wyspy odkrył w 1535 r. Tomas de Berlanga.

   Klimat jaki tam panuje określa się mianem równikowego co oznacza, że występują tam dwie pory roku: sucha (od lipca do grudnia) i deszczowa (od stycznia do czerwca). Dzięki wpływowi zimnego Prądu Peruwiańskiego przez cały rok temperatura utrzymuje się na poziomie 27 stopni. Wyspy Galapagos leżą w samym sercu zjawiska El Nińo, czyli anomalii temperatury wód Pacyfiku. Galapagos to miejsce rozsławione także przez Karola Darwina i jego teorię ewolucji.

   Wyspy słynne są z licznych endemitów - występuje tu prawie setka niespotykanych gatunków zwierząt, z czego ogromna większość nie występuje nigdzie indziej - są to m.in. legwany, gekkony, żółwie, nielotne kormorany czy zięby Darwina. Galapagos są Parkiem Narodowym Galapagos od 1959, chroniącym 97,5% obszaru archipelagu. W 1986 otaczający ocean został ogłoszony morskim rezerwatem. UNESCO uznało wyspy jako Miejsce Światowego Dziedzictwa w 1978, które było poszerzone w grudniu 2001 przez włączenie rezerwatu morskiego. Do ochrony wysp została powołana w Belgii w 1959 r. Fundacja Karola Darwina.

   Ciekawą przygodą może być podróż do miejsca, które zainspirowało i dostarczało argumentów Darwinowi do sformułowania teorii ewolucji i napisania pracy o pochodzeniu gatunków i doborze naturalnym. Jeżeli mieszkasz w dużym, tłocznym mieście, na wyspach Galapagos na pewno wypoczniesz i poczujesz że w końcu żyjesz w zgodzie z naturą. Zatem nie ma na co czekać!

MT

Galapagos2 Galapagos1 Galapagos Islands map galapagos3

Wędrujące kamienie

MT00 włącz . Opublikowano w Turystyka

   Dolina Śmierci w Kalifornii jest jednym z najbardziej fascynujących miejsc na kuli ziemskiej. Tutaj znajduje się największa depresja w Ameryce Północnej (86 metrów poniżej poziomu morza), jest to również najbardziej suche i najgorętsze miejsce w Ameryce Północnej (jedno z najgorętszych miejsc na Ziemi). Najwyższa zanotowana temperatura wynosiła +57,7 Celsjusza (lipiec 1913) ustanawiając światowy rekord temperatury powietrza nie pobity do dnia dzisiejszego. Z kolei w nocy temperatura potrafi spaść tutaj nawet kilka stopni poniżej zera. W tym tak niegościnnym dla człowieka miejscu turyści i naukowcy odkryli jedno z najbardziej niezwykłych zjawisk – to tzw. „wędrujące kamienie”.

   Racetrack Playa – tak nazywa się spękane piekącym słońcem dno wyschniętego słonego jeziora, na powierzchni którego ma miejsce to niezwykle zjawisko. Znacznej wielkości kamienne głazy migrują tylko pod osłoną nocy i tylko zimą. Co ciekawe, nie ma żadnych naocznych świadków tego zjawiska. Jedynym z najbardziej zaskakujących dowodów, potwierdzających nieustanną zmianę lokalizacji obiektów, są wyryte przez nie szlaki, które powstają na gliniastym podłożu. Nietknięte przez ludzi głazy zdają się zaprzeczać swym zachowaniem prawom fizyki, zwłaszcza iż poruszają się one po praktycznie płaskim dnie. Różnica poziomów wyznaczona przez geologów na długości całego 4,5 km jeziora wynosi zaledwie 4 cm!

   Dolina Śmierci to nie tylko najgorętsze, ale również jedno z najbardziej wietrznych miejsc w Stanach Zjednoczonych. Lokalizacja oraz ukształtowanie terenu sprawiają, iż wiejące tutaj wiatry osiągają prędkość dochodzącą do 160 km/h. Trudno jednak wyobrazić sobie, aby niektóre ważące ponad 120 kg kamienie mogły być przesuwane przez wiatr po zupełnie płaskiej powierzchni.

   Okazało się, że tajemnica wędrujących skał kryje się za rzadkim zbiegiem kilku zjawisk atmosferycznych. Najpierw Racetrack Playa musi pokryć się wodą. Powinno być jej na tyle dużo, by podczas zimnych nocy uformował się pływający lód, a na tyle mało, by kamienie wystawały ponad jej powierzchnię. Lód, który formuje się na wodzie musi być na tyle cienki, by swobodnie się poruszać, a na tyle gruby, by łatwo się nie łamać. W czasie dnia, gdy świeci słońce lód zaczyna się topić i pęka, tworząc wielkie kry. Wiatr pcha kry, a te z kolei przesuwają kamienie, które pozostawiają za sobą charakterystyczne ślady. Odkrycie to pozwala zweryfikować najróżniejsze hipotezy, które dotychczas próbowały wyjaśnić fenomen przesuwających się kamieni. Mówiono o potężnych huraganowych wiatrach, o burzach piaskowych, cienkich warstwach alg i grubym lodzie. Tymczasem okazuje się, że skały są przesuwane dzięki umiarkowanemu wiatrowi wiejącemu z prędkością kilkunastu kilometrów na godzinę, a bierze w tym udział lód o grubości nie większej niż 5 milimetrów. Skały poruszają się wówczas z prędkością 2-6 metrów na minutę, zatem ruch ten trudno zaobserwować bez stałego punktu odniesienia. Możliwe, że turyści widzieli to zjawisko, ale nie zdawali sobie z tego sprawy. Naprawdę trudno jest zauważyć, że kamień się porusza, jeśli poruszają się też wszystkie kamienie wokół.

   Prawdopodobnie coraz rzadziej ludzie będą mogli obserwować podobne zjawiska. Ostatnie dowody na przesuwanie się skał pochodzą z 2006 roku, a od lat 70. ubiegłego wieku kamienie w Racetrack Basin wędrują coraz rzadziej. Globalne ocieplenie powoduje bowiem, że coraz rzadziej dochodzi do formowania się odpowiedniego lodu.

Źródło: Scripps Institution of Oceanography

MT

wędrujące-kamienie5 wędrujące-kamienie1 wędrujące-kamienie4 wędrujące-kamienie3 wędrujące-kamienie6

Logo Projektu

Projekt współfinansowany przez Szwajcarię w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej